Z jednej strony panuje moda na zdrową, nieprzetworzoną żywność, a sztuczne dodatki do żywności są szkalowane, z drugiej – nie udowodniono w 100%, że konserwanty faktycznie są niebezpieczne dla zdrowia… Gdzie zatem leży prawda? Jak zwykle pośrodku! Przyjrzyjmy się więc temu tematowi bliżej…

Po co używa się konserwantów?

Dawno temu, choć wcale nie za siedmioma górami i za siedmioma lasami, ludzkość była samowystarczalna – żywność na własne potrzeby na ogół produkowało się samemu, zaś zapasy konserwowało w naturalny sposób, np. wędząc mięso. Dziś większość z nas nie ma takiej możliwości czy po prostu czasu, po produkty spożywcze udajemy się zatem do sklepu, a ponieważ produkty bez żadnych dodatków mają bardzo krótkie terminy przydatności, używa się konserwantów. Sztuczne dodatki do żywności mają również nierzadko za zadanie poprawić smak oraz wygląd czy nawet zapach produktów.

Badania nad szkodliwością dodatków do żywności

Konserwanty dodawane do dopuszczonych do sprzedaży produktów spożywczych, muszą być, rzecz jasna, przebadane pod kątem swojej szkodliwości. Czy jednak aby na pewno badania te są kompletne? Czy mamy stuprocentową gwarancję, że spożywane długofalowo jedzenie wzbogacone o sztuczne dodatki, nam nie zaszkodzi? Cóż, zdania są podzielone, a to wystarcza, aby nabrać wątpliwości… Jak zaznacza Ireneusz Chojnacki, dyrektor ekologicznej organizacji WWF Polska, potrzeba lat, by jednoznacznie stwierdzić, czy konserwanty nam nie zaszkodzą. Dlatego też polecamy po prostu podchodzić do tych substancji z ograniczonym zaufaniem. W końcu nie chcemy przekonać się na własnej skórze, że jednak badania nad szkodliwością sztucznych dodatków, nie pokazały całej prawdy?

Na jakie konserwanty uważać?

Na szczęście nie wszystkie „E” wymienione w składzie produktów są sztucznymi dodatkami, które mogą przyczynić się do problemów zdrowotnych. Niektóre z nich to substancje naturalne, np. witamina C (inaczej kwas askorbinowy, bardzo popularny konserwant przedłużający termin przydatności spożywki) czy miód. Są jednak takie, co do których bezpieczeństwa nie ma pewności – mogą one wywoływać alergie czy biegunki, a co do niektórych istnieją również i podejrzenia, że mogą zwiększać ryzyko poważniejszych chorób. Nie ma co wpadać od razu w panikę, oczywiście, bez przesady. Warto jednak uważać i nie przesadzać z produktami zawierającymi wymienione niżej sztuczne dodatki:

E 173 (aluminium)
E 180 (litorlubina)
E 210 (kwas benzoesowy) i benzoesany (E211, E 212, E213)
E 214 (ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego)
E 220 (dwutlenek siarki) i siarczany (E221, E222, E223, E224, E226, E227, E228)
E 230 (bifenyl)
E 231 (ortofenylofenol)
E 232 (ortofenylofenolan sodu)
E 249 (azotyn III potasu), E 249 i E 250 (azotyn III sodu)

E 251 (azotan V sodu) i E 252 (azotan V potas)
E 310 (galusan propyl)
E 311 (galusan oktylu)
E 312 (galusan dodecylu)
E 320 (BHA)
E 321 (BH)
E 335 (winiany sodu)
E 336 (winiany potasu)
E 400 (kwas alginowy)

E 407 (karagen)
E 450 (difosforany)
E461 (metyloceluloza)
E621 (glutaminian sodu)
E622 (glutaminian potasu)
E631 (inozydian sodu)
E 951 (aspartam)
E 954 (sacharyna)


Add to Favourites